Co przywieźć z Chorwacji. Pamiątki i inne skarbonki na wspomnienia

Z wakacji z Chorwacji, oprócz opalenizny, wrażeń i tysięcy zdjęć, zawsze przywozimy ze sobą sporo różnych rzeczy. Po tylu sezonach na hrvatskich wyspach zebrała nam się niemała okolicznościowa kolekcja. Przyznaję, że nie boimy się wychodzenia poza sztampę, dlatego może się wydawać, że nasze pamiątkowe zakupy i łupy są nieco dziwaczne. Cóż – tak, jak każdemu co innego się podoba, tak co innego ma dla niego wartość, co innego jest skarbonką na wspomnienia.

My przywozimy to, co ma dla nas wartość sentymentalną, co przypomina nam piękne chwile spędzone w pięknych  okolicznościach, zaś bliskich obdarowujemy niemal wyłącznie smakami i zapachami Chorwacji (nie tyle są to epickie opowieści, co coś, co można posmakować i powąchać, czyli choć przez chwilę pobyć tam, gdzie i my byliśmy).

pamiatkowe trio

Co przywozimy z Chorwacji? Są to najczęściej:

  • muszle (jakie one są różne!), kamienie (najbardziej lubimy te w kształcie serca lub z dziurką – idealne ozdobne stojaki na… długopisy), zagubione łapki kraba czy patyki,
  • pamiątki kupione na straganach czy w małych galeriach (najczęściej magnesy, bransoletki, kubki czy butelki na oliwę),
  • jak i rzeczy do konsumowania: od wina, przez dżemy i paśki ser (!), po takie banały jak ajvar czy ryż (serio się zdarzyło, że chciałam spróbować, a na miejscu nie zdążyłam).

rybka

Powyższą rybkę, leżąc na plaży, wyrzeźbił z chorwackiego patyczka jeden z męskich filarów naszej tegorocznej wyprawy.

butik

Co warto przywieźć z Chorwacji?

Jeśli chodzi o pamiątki z Chorwacji, to nie wchodząc w szczegóły, można się pokusić o stworzenie małej ściągi:

  • muszle, kamienie, patyki – wszystko, co znalezione w czasie wakacji, a co wyeksponowane w domu po przyjeździe będzie nie tylko pięknie wyglądało, ale i przypominało piękne chwile,
  • lawenda – naturalnie najbardziej pożądana jest ta z wyspy Hvar, ale i ta zdobyta w innych okolicznościach jest genialna. My przywozimy ją w różnej formie: ukrytej w woreczkach, mydełkach, solach, olejkach czy suszonych (bądź schnących) bukietach,
  • mydełka winogronowe! Musicie je powąchać. Te prawdziwe (ok 20 kun), nie syntetyczne, tanie i skądkolwiek, pachną długo i intensywnie, na pewno dłużej niż rok. Inne zapachy (np. lawenda) też są oczywiście śliczne,
  • przyprawy i zioła – suszone albo świeżo zerwane, które po prostu wyschną w drodze (pamiętajcie, by nie zamykać ich w foliowych woreczkach i nie układać na tylnej szybie:) Zapocą się i uprażą). Uwielbiam świeży rozmaryn! Zdarzało mi się też przywieźć gotowce ze sklepu, przyprawy np. do ćevapów,
  • dżemy – najbardziej „chorwacki” jest oczywiście figowy czy z dzikiej róży, ale ponieważ bardzo lubimy dżemy w ogóle, a i szukamy nowych smaków, kupujemy różne,
  • miód (w tym roku 85 kun za duży słoik 900 ml) – nas kusi wyłącznie lawendowy, ale znamy entuzjastów innych smaków,
  • oliwa z oliwek, najlepiej kupiona od gospodarza,

serce

  • regionalne produkty spożywcze: sól z Pag, sery regionalne np. Paški sir (to jest kulinarny odjazd!) czy suszona szynka pršut (mięsożercy mówią, że to niebo w gębie),
  • alkohol. Piwo (Ožujsko, Karlovačko – także w wersji piwopodobnej, np. limun), lokalne wino ze sklepu, ale można pokusić się o inne procentowe gatunki – rakija, prośek czy travarnica – które kupuje się u gospodarzy,
  • smokvenjak, ciastko figowe (w tym sezonie dowiedziałam się, ze nie wszyscy je lubią. Dziwne). My przywozimy także inne słodycze – różne ciastka, wafelki, cukierki (np. wiśnia z chili). Nie są to ilości hurtowe, raczej służą nam w podróży do podtrzymywania, a po powrocie do odgrzewania wspomnień. Acha! Obowiązkowa jest Cedevita – najbardziej lubimy ją w formie pudrowych drażetek, ale można je kupić tak w rożnych smakach, jak i formie. To takie „witaminowe oranżadki”.
  • bardzo lubię wyroby hand made, niestety prawda jest taka, że stragany czy galerie w Chorwacji miewają asortyment podobny do tego, jakim zachęcają stoiska we Władysławowie czy Mikołajkach – większość pochodzi z Chin. Niemniej warto poszperać i znaleźć coś hrvatskiego. Jeśli jednak zawieszki-łódki czy rybki (moje ulubione, sprzed roku) mają rodowód nieokreślony, ale do bólu kojarzą się nam z tym właśnie miejscem, nie fisiujmy, tylko je kupmy.

Najczęściej przywozimy bransoletki czy „wisiańce” (czyli naszyjniki w nadmorskim klimacie – musowo!), obrazki (co ja w tym roku wygrzebałam w Starim Pagu…), butelki (uwielbiam zerkać na nie podczas zmywania) czy kubeczki z hrvatskimi motywami (zagrzewają mnie, zerkając z biurka, do pracy) oraz dzieła chorwackich artystów – miłością absolutną darzę np. magnesy-rybki z Trogiru i twórczą estetykę galeryjki Stari Pag z miasteczka Pag (patrz Niebieski obrazek – portret). Wielbicieli mają także koronki, czyli paśkie ćipki z wyspy Pag.

Dlatego warto wieczorami, jedząc lody, potrwonić czas, pospacerować uliczkami miasteczek czy promenadami osad i chłonąć atmosferę, rozglądać się i poszperać. Pamiątki to nie strata pieniędzy. Choć zabrzmi to jak oklepany banał, ja w to wierzę – że to inwestycja w akumulatory, które przy każdym spojrzeniu zasilają nas swoją pozytywną energią wspomnień, no i pozwalają dotrwać do kolejnych wakacji, ot co.

pamiatki z chorwacji

Więcej artykułów na temat Chorwacji znajdziesz TUTAJ.

Monika Zalewska-Biełło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.