Dolina Kościeliska. Spacer po krainie Władcy Pierścieni. Tatry z dziećmi

Drugi dzień naszego pobytu w polskich Tatrach, w drodze z Chorwacji do domu, spędziliśmy w Dolinie Kościeliskiej. Podobało nam się bardzo, nie mniej niż dnia pierwszego, który upłynął nam pod znakiem Doliny Chochołowskiej.

Przedsionek Doliny Kościeliskiej przywitał nas bardzo… żywo i emocjonalnie. Dużo się wokół działo, ruch jak na Marszałkowskiej. Zaczęło się od napastliwych i chytrych panów parkingowych (choć my znaleźliśmy super fajny parking, nie za 25 zł u bezzębnego pana, a u stylowych młodzików, za zł 10), niespecjalnie miłej pani z bramki (wstęp jest płatny), która miała złe nastawienie, a także negocjacji transportowych (stawka ze przewóz turystów wozem zaprzężonym w konie, była bardzo ruchoma, stąd gwar wokół bywał jarmarczny, zdarzało się, że piekliła się to jedna, to druga strona).

Sama Dolina to piękne okoliczności przyrody i tłum turystów, którzy – muszę przyznać – byli bardzo zdyscyplinowany. Były momenty, że wyglądaliśmy jak uregulowana rzeka ludzi.

Aura była nie mniej wyrazista niż okoliczności – to padał deszcz, to z nieba lał się żar. I tak na przemian. Co zdążyliśmy wyschnąć, to mokliśmy. To też w sumie miało swój urok, tylko kamienne schody były śliskie, a zdjęcia wychodziły gorsze niż by mogły. Ale to było do przeżycia, przecież na drugi dzień, chwilę po naszym wyjeździe, doliny w Tatrach nawiedziła powódź, a szlaki turystyczne, w tym nasze, zamieniły się w rwące potoki. Mieliśmy fart!

Punktem kulminacyjnym naszej trasy była Jaskinia Mroźna – tam się kierowaliśmy. Trasa do niej nie wyróżniała się specjalnie niczym – ot, szeroka ścieżka z ładnymi okolicznościami przyrody. Sama jaskinia też nie oszałamia, ale warto do niej wejść i zobaczyć, o co tyle szumu (więcej o jaskini przeczytasz TU). Za to później… Później nie mogłam się napatrzeć i wyjść ze zdumienia – znaleźliśmy się w krainie Hobbitów i Władców Pierścieni. Widoki były niesamowite, konstrukcje natury – monumentalne, a klimat – nie do podrobienia.

Spacer Doliną Kościeliską

Dolina Kościeliska utwierdziła mnie w przekonaniu, że choć aura Bieszczad (stosunkowo kameralna, mniej skomercjalizowana) odpowiada mi o wiele bardziej niż ta w Tatrach, o tyle tatrzańskie widoki – ich potęga, urokliwość, a i zaskakująca różnorodność – przemawiają do mnie najbardziej (choć i tak przecież mało widziałam). Są zachwycające. I szalenie fotogeniczne:

  

mzb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.