Primošten – urocze miasteczko w Chorwacji

Primošten to piękne, małe miasteczko chorwackie. Leży w południowej części kraju, w żupanii szybenicko-knińskiej, na półwyspie między zatokami Raduca i Primosten, między Śibenikiem a Splitem.

Primosten1

Kiedyś miasto leżało na wyspie, z lądem łączył je most. Obecnie jest połączone z lądem drogą.

2

Trafiliśmy na nie przypadkiem, kiedy spędzaliśmy wakacje na Ćiovo i penetrowaliśmy dalsze i bliższe okolice w ramach cotygodniowych wycieczek krajoznawczych.

DSC_1023-001

Miasteczko jest piękne i zachwycające. Ma wszystko, co mieć powinno – fantastyczną zabudowę, piękną plażę z łagodnym zejściem, lazur, klify, bezkres w pakiecie. I niepowtarzalny klimat.

DSC_1046-001

W Primošten można spacerować i spacerować: promenadą wokół półwyspu i urokliwymi uliczkami. Można zjeść obiad w jednej z restauracji, no i boskie lody – rozentuzjazmowani sprzedawcy nie tylko nie oszczędzają na kuglach, ale i znają język polski na poziomie komunikacyjno-kabaretowym. Dla pana lodziarza na przykład wszyscy Polacy to „Lewandowski przyjacielu„. Można też popływać, poleżeć na plaży, ale i poskakać po falach. Jest co robić.

DSC_1047

DSC_1101

DSC_1103

DSC_1104

DSC_1049-001

DSC_1052

Warto też odwiedzić jego główną atrakcję – cmentarz i kościółek na wzgórzu.
3
Primošten słynie ze starego kościoła, wybudowanego w 1485 roku oraz niesamowicie usytuowanego cmentarza – w centrum miasteczka, na wzgórzu. Mówią, że rozciąga się z niego piękny widok na morze i okolicę. Niestety my tego nie wiemy – nie dotarliśmy na szczyt z uwagi nie kłopoty techniczno-organizacyjne. Tak bywa, jak się podróżuje z małymi dziećmi. Do powtórki! Następnym razem, a następny raz będzie, poprawimy się. Braki zostaną uzupełnione.

1

Primošten jest przeurocze i wyjątkowe, takie senno-dzikie. Senne, bo panuje w nim taka właśnie atmosfera. Można wręcz odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się w czasie, a on się zatrzymał. To była osobliwa myśl. Potęgowały je mijane retro samochodziki, smutne staruszki i miejscowi rybacy, którzy wnętrznościami patroszonych ryb karmili rozwrzeszczane mewy. Pamiętam ten moment – jak zdjęcie pod powiekami. Towarzyszyła mu cisza i krzyk mew właśnie.

DSC_1206-001

DSC_1215-001

DSC_1228-001

DSC_1230

DSC_1231

DSC_1239

DSC_1246

DSC_1260-001

Czar pryskał, gdy wpadaliśmy w tłum rozwrzeszczanych, polskich wycieczek zakładowych. Primošten wówczas stawało się dynamiczne i dzikie. Nie było to komfortowe, zwłaszcza na promenadzie wokół półwyspu czuć było pewną nerwowość. Z jednej strony mieliśmy wściekłe morskie fale rozbijające się z hukiem o klify, z drugiej – wąską ścieżkę i napierające, nie mniej głośne fale turystów. Aż dziwne, że się wszyscy pomieściliśmy na tym małym skrawku ziemi.

we

we1

DSC_1161

DSC_1100

Niemniej Primošten uznaliśmy za zachwycający, na pewno tam wrócimy. Jest wyjątkowy. Myślę, że gdyby nie nasza miłość do chorwackich wysp oraz fakt, że ciężko znosimy tłok i kosmos bodźców, spędzilibyśmy tam wakacje. Ale z drugiej strony – kto wie? Może odnaleźlibyśmy się na przykład w apartamencie na zachodnim skraju miasteczka, gdzie tylko lazur, bezkres i fale Adriatyku, zagłuszające wszystko, co wokół? Bajka!

sibenik_primosten_3

Więcej artykułów na temat Chorwacji znajdziesz TUTAJ.

Monika Zalewska-Biełło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.