Śibenik – miasto piękne w swej brzydocie. Chorwacja inna niż ta, którą znam

Mieszkając w Murter, zapragnęliśmy choć na chwilę opuścić wyspę. I tak znaleźliśmy się w Śibeniku. Ponieważ już kiedyś otarliśmy się o niego, przejeżdżając opłotkami, z Ciovo do Krka, nie spodziewałam się fajerwerków. Właściwie nie spodziewałam się niczego. Tymczasem do teraz nie wiem, czy jakieś inne chorwackie miasto zrobiło na mnie tak silne wrażenie.

Szybenik (chorw. Šibenik) to historyczne miasto w Chorwacji, w środkowej Dalmacji, które otacza zatokę, jaką tworzy ujście rzeki Krka do Adriatyku. To polityczne, kulturalne, komunikacyjne i turystyczne centrum okręgu szybenicko-knińskiego. Miasto ma około 52 000 mieszkańców i jest najstarszym słowiańskim miastem w Chorwacji (założone przez pierwsze plemiona słowiańskie w VII wieku). Šibenik jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Widziałam w Chorwacji kilka pięknych miast i uroczych miasteczek, ale to jest zupełnie inne. Jakie? Przedziwne. Eklektyczne, niespójne i szalenie niejednoznaczne. To taka hybryda. Od kuchni i sieni obskurne i zaniedbane, choć jednocześnie urokliwe i piękne (często w swej brzydocie, bo nieco śmierdzi i straszy, także wybitymi oknami, kartonami, przedziwnymi i niechlujnymi konstrukcjami czy drzwiami, które powinny być na emeryturze. Sprawia wrażenie, jakby nie było w nim życia). Z kolei miasto „na salonach”, czyli na widokówkowej starówce, rzuca na kolana.

Katedra św. Jakuba (na liście światowego dziedzictwa UNESCO), twierdza św. Mikołaja, kościoły, klasztory, pałace i cztery twierdze to chluba Sibenika. Widziałam je, ale czy inni turyści widzieli te piękne, maleńkie i wąskie uliczki, niemal na szerokość ramion? Zniszczone budynki pozbawione okien? Tablice upamiętniające nazwiska, które odeszły do przeszłości, jak i tę do gry w koszykówkę, zawieszoną na kamienicy nabrzeża? Okiennice zamykane na druty i powiewające na wietrze, nad morzem, pranie? Kartony, które wokół restauracji tworzą atmosferę wysypiska śmieci? Zrujnowane drzwi i stare, nadtrawione adriatycką solą łodzie? Tego nie wiem.

Ja widziałam. Dlatego chciałabym pokazać mój Sibenik – takim, jakim go zobaczyłam i poczułam. Wydaje mi się, że właśnie te niuanse, detale i to, co pomiędzy wierszami i za kulisami miasta mówi o nim więcej, niż wypielęgnowane uliczki starówki oraz sztandarowe zabytki (które notabene są boskie). Wygłaskane zdjęcia – tak panoramy, jak i zabytków – znajdziecie w internecie. Ja zapraszam Was na zupełnie inną relację.

Śibenik podobał mi się BARDZO – i najbardziej właśnie chyba od swojej sieni. Co za klimat, co za charakter! No i co za luz w psychice (zobaczcie zdjęcie alternatywnie powieszonego prania). Śibenik jest odjazdowy.

 

Zapraszam Was na spacer po Śibeniku

Bezczelnie zachodzę miasto od kuchni, zapuszczam żurawia w boczne uliczki, plądruję wzrokiem to, co powinnam nim ominąć. Patrzę Śibenikowi w twarz i nie poddaję zdjęć obróbce graficznej. Zobaczcie Szybenik bez makijażu.

 

 

Monika Zalewska-Biełło

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.