„Co nas nie zabije” David Lagercrantz. Recenzja

Od mojego spotkania z Millenium minęło wiele lat – nie pamiętam wielu wątków, choć to ważne dla mnie książki. Można powiedzieć, że w głowie pozostał mi tylko ogólny zarys, klimat, kilka faktów i nazwisk. Co jeszcze? Pamiętam, że świetnie mi się je czytało, ale nie raz nieźle się zasapałam, lawirując pomiędzy detalami w ilości hurtowej. Nade wszystko jednak Millenium zasiało we mnie ogromną sympatię, wręcz sentyment do głównych bohaterów. Uwielbiam pokręcone typy.

Kiedy tylko dowiedziałam się, że doczekamy się kontynuacji Millenium, ucieszyłam się bardzo, to jasne (zwłaszcza, że dawno straciłam nadzieję na część 4.). Pomyślałam też, że współczuję temu, kto się tego podjął. Że przed nim wielka szansa, ale i wyzwanie. Że niezależnie od tego, jak mu pójdzie – i tak będzie porównywany do Larssona, a bez względu na efekt owych zabiegów, i tak będzie musiał podstawić się pod wiadra pomyj. Niewdzięczne zadanie.

wewe

Tymczasem… David Lagercrantz dla mnie jest mistrzem – fabuły i pióra. Podobało mi się to, co zrobił z Millenium, jak poprowadził sprawy Salander i Blomkvista. Mam wrażenie, że ta część, choć traktowała o rzeczach tak abstrakcyjnych jak mega zaawansowane technologie (badania nad sztuczną inteligencją, prace nad rozwojem komputerów kwantowych) i tak pokręconych politycznie (SAP, NSA i inne), że ciężko je na szybko ogarnąć umysłem, jest spójna i inteligentna, ale zarazem przyjemnie zjadliwa. W tym sensie, że napisana jest bardziej przejrzyście, w bardziej przystępny sposób (wrażenie mniejszego zacięcia publicystycznego – dla mnie na plus). Świetnie się bawiłam, a nie musiałam – tak, jak kiedyś, biegnąc przez pierwsze 3. części za słowotokiem Larssona – wątpić w swoje zdolności intelektualne, hehe.

„Co nas nie zabije” – absolutne must have dla wielbicieli Millenium. To zgrabna proza, fascynująca i dynamiczna akcja. Jest klimat, się dzieje! Zero zbędnych wątków i wpuszczania w maliny. Świetni bohaterowie (ja bardzo lubię ich w wersji czarno-białej, choć nie powiem, mogłabym poprosić o rozbudowanie, bo to ciekawe osobowości). Niemniej wszystko jest tu na plus. Książkę czytało mi się świetnie – naprawdę nie mogłam się od niej oderwać i bardzo żałuję, ze to już koniec. To była wielka przyjemność, bo David Lagercrantz zdecydowanie dał radę. Przyznam się jeszcze, że mam nadzieję, że ktoś mu pozwoli, a i on sam zechce, pójść za ciosem – czekam na kolejne części. Ale by było!

Monika Zalewska-Biełło

***

Będzie 5. i 6. część Millenium!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.