„Tancerka” reż. Stephanie Di Giusto – prosta historia o niezwykłej dziewczynie

reż. Stephanie Di Giusto

Obsada: Soko, Gaspard Ulliel, Mélanie Thierry, Lily-Rose Depp

q

 

Film „Tancerka” w reżyserii Stephanie Di Giusto jest oparty na prawdziwej historii legendarnej pionierki tańca nowoczesnego Marie-Louise Fuller. Kiedy ją poznajemy, tak idealnie wkomponowaną w klimat amerykańskiej prowincji, do głowy nam nie przychodzi, że ta pozbawiona wdzięku, siermiężna dziewczyna o trudnej urodzie za chwilę przeistoczy się na scenie w zwiewnego, ekscentrycznego motyla. Że będzie wielką, awangardową tancerką. Że jej artystyczny, wizjonerski, a wręcz eksperymentatorski taniec (który zresztą opatentowała) będzie przepustką do sławy. Że determinacja, siła, otwartość na nowe i jeszcze nie odkryte, wiara w siebie i swoje marzenia pozwolą jej uciec od spelun i prerii, i – wbrew wszystkim i wszystkiemu – zostać gwiazdą europejskiej sceny czasów Belle Epoque.

q

Kiedy toporna, męska Loïe, wychodziła na scenę ukryta za oceanem jedwabiu, z ramionami przedłużonymi o długie bambusowe drążki, skąpana w finezyjnym oświetleniu, oddawała się szalonemu, ekspresyjnemu tańcowi, zwanym serpentynowym – przeistaczała się. Widziano w niej motyla, kwiat, piękno w czystej postaci. A ona, spalając się, nieustannie patrzyła dalej i pięła się wyżej.

Ale Loie to nie tylko tancerka i gwiazda, ale także zagubiona, samotna, niepewna siebie, nierzadko poniewierana dziewczyna. „Bez sukni jestem nikim” – mówiła i zdawała się w to wierzyć. To zderzenie pewności siebie na scenie i zagubienia w życiu prywatnym było przejmujące.

q1

Marie-Louise Fuller (1862–1928), zjawiskowa pionierka tańca nowoczesnego, szybko stała się ikoną epoki. Uwodziła publikę i inspirowała paryską bohemę – malarzy, poetów i filmowców (m.in. Toulouse-Lautreca, Auguste Rodin, Kolomana Mosera, Stéphane’a Mallarmé oraz braci Lumière).

q

Krytycy mają filmowi, a ściślej mówiąc reżyserce, wiele do zarzucenia. Że nie wydobyła fenomenu Marie-Louise Fuller, że biograficznie potraktowała ją po łebkach, że skupiła się na tańcu, a pogubiła się w portretach, że to awangarda pozbawiona rysów awangardy, że zgubiła ją poprawność formy- Czarny łabędź bez efektów specjalnych i mrocznej atmosfery rywalizacji, dopieszczony wizualnie, lecz pozbawiony narracyjnego kunsztu. Myślę sobie jednak, że nie o samą Fuller w tym filmie chodzi! Nie trzeba na ten film patrzeć jak na odrobioną pracę domową.

q

Znawcy są bardziej na nie niż na tak. A ja? Ja jestem zachwycona. Kupuję ten obraz, choć nie był specjalnie łatwy i komfortowy w odbiorze. Momentami był wręcz klaustrofobiczny, neurotyczny i dojmujący. Brudny. Dramatyczny. Mroczny i mocny. Surowy, ale i pełen piękna, cudownego światła i wdzięku. Oszczędny, ale pikantny i fascynujący. Intymny, sensualny do perwersji. Podobała mi się ta narracyjna oszczędność i niedopowiedzenia. No i ta hipnotyzująca dziewczyna Loïe…

q1

qq

No właśnie! Dla mnie ten film to nie tylko scenariusz, ale niesamowity klimat, no i genialni aktorzy – zarówno sama Loïe (Soko), jak i jej przyjaciele – Gabrielle (Mélanie Thierry) i Louis (Gaspard Ulliel), a także przeurocza, zjawiskowa Lily-Rose Melody Depp w roli Isadory Duncan (choć krytycy zarzucają jej widoczny brak warsztatu – nie zgadzam się). Dla mnie bomba! Obejrzałabym ten film raz jeszcze – dla ponownego z nimi spotkania.

q

Czy ten film spodoba się wszystkim? Na pewno nie. To nie jest kolejny „Stepap” czy banalny film o tańcu. To prawdziwe kino konesera.

q

Monika Zalewska-Biełło

Koniecznie zobaczcie więcej pięknych zdjęć

Zdjęcia: materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.