„13 powodów” – sezon 2. Recenzja serialu

Premiera sezonu 2. serialu „Trzynaście powodów” odbyła się 18 maja, a ja już wczoraj, 21 maja, byłam po. Kiedy dostałam cynk, od razu wskoczyłam na Netflix, a wyszłam dopiero, kiedy zamknęłam za sobą 13 rozdział. Nie mogłam się od niego oderwać. Podobał mi się bardzo.

W 2. sezonie serialu „13 powodów” bohaterowie próbują poradzić sobie z konsekwencjami śmierci Hannah. Droga do normalności jest skomplikowana, a rany dopiero zaczynają się goić. Szkoła Liberty High szykuje się do procesu sądowego, ktoś jednak zrobi wszystko, żeby prawda o śmierci Hannah nie wyszła na jaw. Seria przerażających zdjęć polaroidowych prowadzi Claya i jego rówieśników na trop straszliwej tajemnicy i spisku mającego ją zatuszować. Hannah Baker nie była jedyna.

2. sezon jest kontynuacją historii znanej z sezonu 1., ale wychodzi poza ramy książki Jaya Ashera. I wciąż jest świetny. Przejmujący, mocny, dołujący i przerażający w swym realizmie, ale jednocześnie – o dziwo! – budujący i nastrojowy. Myślę, a może bardziej czuję, że jego mały geniusz tkwi właśnie w proporcjach, będących jednocześnie brakiem równowagi między słodkim a gorzkim, dobrym a złym, jasnym i totalnie mrocznym, normalnym i cholernie porąbanym.

Myślę, że ten serial (choć bardziej sezon 1., ten 2. – już mniej) powinni obejrzeć wszyscy 16+. Jednocześnie – choć zalecałabym go jako terapię wstrząsową na godzinach wychowawczych w szkołach ponadpodstawowym bądź jako serial na sobotnie popołudnia, mający na celu ożywienie rodzinnego łona w domach – łapię się na tym, że nie mam pewności, czy ten sezon (nie serial, ale o tym za chwilę) nie jest w stanie zebrać mrocznego żniwa. Bo jest inny niż poprzednik – istnieje BARDZO w wersji sensacji, thrillera czy wręcz show pt. „Festiwal wyrafinowanej agresji”.

Obawiam się, że ktoś, kto ma bałagan w głowie, może się nim na chłodno zainspirować (pokazane są brutalne sceny nękania [przerażająca sytuacja w WC z 13. odcinka nigdy mnie chyba nie opuści], szkolnej agresji, gwałtu, ale i przebiegły sposób wstrzykiwania sobie narkotyków), a i może znaleźć rozwiązanie swoich problemów: samobójstwo bądź rozkręcenie na balu szkolnym krwawej jatki.

Z drugiej strony dziś młodzież naprawdę potrafi zaskoczyć i bez gotowych, zekranizowanych scenariuszy – to raz. Dwa – wiecie, jakie seriale i filmy ogląda dziś młodzież? Po trzecie – a może jesteśmy po prostu przewrażliwieni, bo to, co nas przeraża, w młodym odbiorcy budzi jedynie śmiech? Nie wiem – na szczęście też nie muszę.

Ten serial jest też bardzo o rodzicach, pedagogach, prawnikach, dziennikarzach. Wytyka nasze błędy i pokazuje, co się stanie, gdy… Serio, odczuwalne jest to przeniesienie ciężaru fabuły z dzieciaków na nas, dorosłych. Daje do myślenia i jak krowie na rowie wyjaśnia pewne rzeczy.

Seria 2. w moim odczuciu jest inna niż 1. Wprawdzie została utrzymany w znanym klimacie oraz konwencji, ale jest mniej subtelna, mniej psychologizująca, za to dobitna, mocniejsza i mroczniejsza – bezkompromisowa. Z początku, zarówno po deklaracjach w prologu, jak i po wiadrze syfu, jaki wylał się na serię 1., spodziewałam się, że będzie dokładnie odwrotnie. Tymczasem 2. sezon jeńców nie bierze, stawia na efekt i wali pięścią między oczy czasem tak, że zatyka.

Sezon 2. naszpikowano akcją – jest bardzo skondensowany, ale nie mam wątpliwości, że tak właśnie wygląda życie, nawet jeśli łudzimy się, że tak nie jest. To lustro, choć wiadomo, szczegółów scenariusza można by się było czepiać. Tylko po co.

Równolegle, obok brutalnych aktów agresji, sporo jest słów – tonujących, łagodzących, wskrzeszających, mających mieć wartość naprawczą i sprawczą. To jest bardzo dobre, jednak mam wrażenie, że z uwagi na to, że obraz ma większą moc niż słowa, brzmią one nieco jak echo (lub pełnią funkcję ostrzegawczą, coś jak napis na papierosach albo tabliczka – „Uwaga mokra podłoga”). Toną w bezmiarze wrażeń, emocji, aktów przemocy, gniewu i agresji – dlatego ich wydźwięk może być słabszy, tonie w „brutalnej fizyczności”.

Tak na marginesie – aktorzy w tym serialu są doskonali. Naprawdę można odnieść wrażenie, że nie ogląda się tej historii, a się w niej tkwi po uszy.

Sezon 2. serialu „13 powodów”  dla mnie jest doskonały. Bardzo do mnie trafia, bo angażuje, daje do myślenia, boli. Pojawiają się głosy, że opowiedziana w sezonie 2. historia wydaje się zbyt naciągana, nudna, że „nie ma ciar”, że momentami jest wymuszona i absurdalna, problemy bohaterów są przerysowane, a to wszystko jest wielką amerykańską ściemą, produktem kasowym i totalną manipulacją. No być może, ale i tak nie studzi to mojego entuzjazmu i zachwytu. Z niecierpliwością czekam na sezon 3., bo wyczuwam jego zbliżającą się obecność. Tymczasem pozwolę, by okrzepł we mnie sezon 2.

Ps – bardzo podobał mi się irracjonalny pomysł, by do sezonu 2. wprowadzić Hahhah – jak żywą.

Ps1 – scena bójki na szkolnym korytarzu, odcinek 11., jest fantastyczna.

Monika Zalewska-Biełło

zdjęcia: materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.