Co obejrzeć na Netflix? Dobry serial

Bardzo lubię filmy i dobre seriale. Od kiedy odkryłam Netflix, obejrzałam ich kilkanaście – bardzo różnych. Wiele z nich podobało mi się bardzo, inne nieco mniej. Mogę jednak powiedzieć, że żaden mnie nie rozczarował, żadnego nie porzuciłam przed finałem. Wiele recenzji znajdziecie na fajnejstronie, by napisać inne – nie wystarczyło czasu. Tak czy inaczej – co obejrzeć na Netflix? Dobry serial:

„Riverdale”

W Riverdale meldujemy się po raz pierwszy, gdy dochodzi do tajemniczej śmierci nastoletniego Jasona Blossom (Trevor Stines), syna najbardziej wpływowych (i najbardziej pokręconych) ludzi w Riverdale. Kiedy wszelkie tropy policji prowadzą donikąd, znajomi zmarłego próbują odkryć prawdę. I zaczyna się zabawa. Uwielbiam ten serial! Mroczny, surrealistyczny, oryginalny. Więcej w naszej recenzji Riverdale.

„Szkoła dla elity”

Do Las Encinas, najbardziej elitarnej szkoły w Hiszpanii, trafia trójka ubogich dzieciaków. Samuel, Nadia i Christian odmienią życie wielu uczniów – wywołają lawinę nieoczekiwanych przemian, decyzji i zdarzeń. Ktoś zginie.

Trochę kryminał, trochę obyczaj.Jeśli jednak spodziewacie się, że „Szkoła dla elity” (niefortunny jest ten tytuł) to kolejny lekki, landrynkowy i płaski serial obyczajowy dla nastolatków, jesteście w błędzie. Oj, zdecydowanie czuć w nim hiszpański ogień. Więcej w naszej recenzji Szkoły dla elity.

„Dom z papieru”

„Ośmioro przestępców barykaduje się z zakładnikami w hiszpańskiej mennicy. W międzyczasie geniusz wśród złodziei manipuluje policją, by zrealizować swój plan” – jak to może być fajne, pomyślałam, kiedy znajomi polecili nam obejrzeć „Dom z papieru”. Byłam sceptyczna. Wydawało mi się, 22 odcinki spędzone w jednym miejscu, tj. w mennicy państwowej, będą albo nudne, albo wręcz przeciwnie (bałam się, że porywacze będą pastwić się nad zakładnikami, a takich seansów unikam). Moje obawy się nie sprawdziły. Ten serial jest po prostu świetny! Więcej w naszej recenzji Domu z papieru.

 

„Lizzie Borden chwyta za siekierę”

Rok 1892, Massachusetts. W upalny, letni dzień Lizzie (Christina Ricci) odkrywa w rodzinnym domu ciało brutalnie zamordowanego ojca Andrew (Stephen McHattie), a gosposia znajduje na piętrze ciało jej macochy Abby (Sara Botsford). Sprawą zabójstwa zajmuje się policja, która przesłuchuje kilku podejrzanych w mieście. Ich uwaga skupia się na najmłodszej córce Bordenów, nauczającej w szkółce niedzielnej. Gdy staje się ona główną podejrzaną, obrony Lizzie podejmuje się prawnik Andrew Jennings (Billy Campbell).

„Lizzie Borden chwyta za siekierę” to jeden z dziwniejszych i przewrotnych seriali, jaki oglądałam. Nieco groteskowy, ironiczny, z odważną muzyką. Jednocześnie szalenie interesujący i intrygujący. Świetna kostiumy, scenografia, fajne aktorstwo, wyraziści bohaterowie i super klimat. Film mrozi ilością trupów (adekwatną do konwencji) i wieloma zaskakującymi rozwiązaniami orazi zwrotami akcji. Więcej w naszej małej recenzji.

 

„Dark”

Jeśli chodzi o „Dark”, to uczucia mam mieszane. Powiem więcej – po przeczytaniu tylu euforycznych recenzji jest mi wręcz głupio wyznać publicznie, że nie do końca rozumiem fenomen tego serialu i nie podzielam towarzyszącego mu entuzjazmu. Być może stało się tak dlatego, że zachęcona opisem oraz wysokimi notami we wszelkich rankingach przeoczyłam, że to opowieść z paranormalnym akcentem. I byłam zaskoczona. Więcej w naszej recenzji Dark.

Zaginięcie dzieci ujawnia podwójne życie i nadszarpnięte relacje członków czterech rodzin, łącząc się z wydarzeniami sprzed trzydziestu lat.

„Alienista”

Przerażający. Makabryczny. Klimatyczny. Wciągający. Intrygujący. Odważny. Szokujący. Naturalistyczny. Cóż – „Alienista” („The Alienist”), 10-odcinkowy, psychologiczny serial kostiumowy, jest znakomity. Przyciąga doskonałą fabułą, intrygującą scenografią, kreacjami aktorskimi na najwyższym poziomie, a przeraża swą dosłownością. Więcej w naszej recenzji Alienisty.

Koniec XIX wieku. Ilustrator podejmuje współpracę z psychologiem, by rozwiązać sprawę seryjnego mordercy grasującego w Nowym Jorku.

 

„13 powodów”

Hannah Baker popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostaje trzynaście nagrań magnetofonowych, na których dziewczyna nagrała powody odebrania sobie życia.

Serial „13 powodów” budzi kontrowersje i wiele emocji, także skrajnych. Nie każdemu się podoba – o ile ja odchorowywałam każdy odcinek, o tyle niejedna moja koleżanka zawiesiła się po kilku epizodach, uznając ekranizację za zwyczajnie nużącą. Rzecz, jak widać, potrzeb i gustu. Dla mnie to serial wyjątkowy, boleśnie prawdziwy. Idealny dla entuzjastów ekranizacji psychologicznych. Więcej w naszych recenzjach – sezonu 1 „13 powodów” oraz sezonu 2.

„Grace i Grace”

„Alias Grace”, czyli „Grace i Grace” to 6-odcinkowy miniserial, będący ekranizacją powieści Margaret Atwood i zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia Grace Marks, biednej irlandzkiej imigrantki, służącej w posiadłości w Północnej Kanadzie, która stała się najbardziej tajemniczą i fascynującą kobietą w Kanadzie lat 40. XIX wieku. Dlaczego? Ponieważ wraz ze stajennym, Jamesem McDermottem, została oskarżona i skazana na dożywocie za morderstwo swojego pracodawcy i jego gospodyni. Czy była winna? Więcej w naszej recenzji Grace i Grace.

„Sherlock”

John Watson jest lekarzem wojskowym, który niedawno wrócił z wojny. Gdy poznaje genialnego detektywa Sherlocka Holmesa, zaczyna pomagać mu w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych.

Benedict Cumberbatch jako Sherlock Holmes i Martin Freeman jako Doktor John Watson – czy mnie sobie kupili? Cóż – tęsknić nie będę, ale po tym, jak przekonałam się do tej nowoczesnej wersji Sherlocka, wyczułam konwencję i się w niej odnalazłam, uznaję, że mi się ta przygoda podobała. Ładne okoliczności przyrody, świetny klimat, błyskotliwe rozwiązania dziwacznych zagadek – no podobało mi się to science-fiction i bajkowe poczucie, że wszystko jest możliwe.

„Ania, nie Anna”

Serial „Ania, nie Anna”, nakręcony przez Netflix, jest zaledwie oparty na cyklu książkowym L. M. Montgomery o Ani z Zielonego Wzgórza. Owa 2-sezonowa produkcja zdecydowanie jednak nie jest wierną kopią powieści. Bliższe prawdzie byłoby stwierdzenie, że to wariacja na jej temat. Ta wersja historii Ani Shirley to nie urocza, nostalgiczna, ckliwa historia dla romantycznych panien. To raczej dość mroczna i całkiem nieźle pokręcona opowieść. Fajna, świeża, choć za mało w niej Gilberta! Więcej w naszej recenzji Ania, nie Anna.

„Gran Hotel”

Jest 1905 rok. Julio przybywa do Gran Hotel, położonego na obrzeżach miasta Cantaloa. Mężczyzna zatrudnia się jako kelner, aby odkryć tajemnicę zniknięcia swojej siostry. Poznaje córkę właścicieli hotelu, Alicię Alarcón, która postanawia pomóc mu w odkryciu prawdy. Bohaterowie, odkrywając sekrety i kłamstwa Gran Hotelu, zbliżają się do siebie i zakochują trudną do zaakceptowania – ze względu na różnice klasowe – miłością.

Założyłam, że „Gran Hotel” ma 14 odcinków (jak bardzo można rozciągać intrygę kryminalną?!). Nie wzięłam pod uwagę, że liczba ta dotyczy wyłącznie pierwszej serii. Kiedy zorientowałam się, że to jak nic telenowela – rozpisana na 3 sezony, czyli w sumie 66 odcinków – było już za późno. Bo… spodobało mi się. Serial jest przeuroczy, ma piękne wnętrza i światło, ale umówmy się – w wersji fabularnej „Gran Hotel” to nic wielkiego. Więcej w naszej recenzji Gran Hotel.

 

„Plotkara”

„Gossip girl”, czyli „Plotkara” to dopiero jest jazda i szaleństwo! Zaczęłam ją oglądać po tym, jak wspominano o niej w recenzjach „Szkoły dla elity”. Wprawdzie podobieństwa między ekranizacjami nie dostrzegłam, ale dzielnie – i z nieukrywaną przyjemnością – przeszłam przez wszystkie 6 sezonów i ponad SETKĘ odcinków. Naprawdę dobrze się bawiłam. Oczywiście, że denerwowały mnie wydumane problemy czy szurnięci bohaterowie, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało w odbiorze. Takie wyzwania nieintelektualne są widać człowiekowi potrzebne, a odmóżdżająca rozrywka dobrze robi na głowę. Dla mnie „Plotkara” to „Dynastia” dla młodszego widza lub niegrzeczne „Beverly Hills 90210”. No i zdecydowanie opcja dla maratończyków, lubiących seriale obyczajowe, ciągnących się jak gumka od majtek i gdzie każdy jest z każdym.

„Plotkara” to amerykański serial młodzieżowy oparty na serii powieści o tym samym tytule. Narratorem serialu jest bloggerka Plotkara o nieznanej tożsamości, która opisuje skandaliczne życie uczniów prywatnej szkoły na Upper East Side w Nowym Jorku. Wielki świat, przepych, młodzież z martini i po przejściach – czasem aż trudno uwierzyć, że „Plotkara” to taki staruszek (serial kręcono w latach 2007-2012).

„1983”

Lata po ataku terrorystycznym z 1983 r. student prawa i oficer śledczy odkrywają spisek, przez który Polska stała się krajem policyjnym, a żelazna kurtyna nie upadła.

Ten serial jest… dziwny. Neurotyczny, klaustrofobiczny i mniej więcej tak komfortowy i sympatyczny w odbiorze jak „Seksmisja”. Czy warto go obejrzeć? Sądzę, że tak. Więcej w naszej recenzji serialu 1983.

 

„Ultraviolet”

Główną bohaterką serialu jest Ola, dziewczyna po przejściach, która jest świadkiem morderstwa. Kiedy Policja zamyka sprawę, uznawszy je za samobójstwo, dziewczyna zaczyna swoje śledztwo. Trafia na grupę internautów – Ultraviolet, która rozwiązuje różne, często beznadziejne, zagadki kryminalne.

Na serial „Ultraviolet” wpadłam przypadkiem. Kiedy zobaczyłam, że główną rolę gra moja ulubiona aktorka, Marta Nieradkiewicz… Wiadomo. Było warto! Więcej o serialu w naszej recenzji Ultraviolet.

„Ty”

„Ty” („You”) to świeży, 10-odcinkowy serial amerykański, dramat kryminalny, thriller psychologiczny.

Błyskotliwy menadżer księgarni Joe (Penn Badgley) poznaje młodą aspirującą pisarkę Beck (Elizabeth Lail). Posługując się mediami społecznościowymi, mężczyzna zdobywa wiedzę na temat dziewczyny, by móc się do niej zbliżyć. Z czasem jego niewinne zauroczenie przeradza się w obsesję. Joe szybko zaczyna likwidować każdą przeszkodę, która mogłaby zakłócić jego plan zdobycia kobiety. Serial oparto na podstawie bestsellerowej powieści Caroline Kepnes. (opis filmweb.pl)

Ten serial jest świetny! Trzyma w napięciu, intryguje, zaskakuje, budzi kontrowersje i emocje, także często skrajne. Ma super klimat i jeśli tylko nie będziemy się czepiać szczegółów dotyczących niuansów kryminalnych (umówmy się – film nie jest na faktach, ok?), powinno się podobać. Mnie podobało się bardzo. Straszny, ale do zakochania.

Na uwagę zasługuje jego klimat i doskonałe kreacje aktorskie: Penn Badgley jako Joe Goldberg, Elizabeth Lail jako Guinevere Beck, Shay Mitchell jako Peach Salinger, ale duże wrażenie zrobiła na mnie również Hari Nef jako Blythe i Ambyr Childers jako Candace (którą zapewne poznamy bliżej w 2. sezonie, o ile powstanie).

„Rzymskie dziewczyny”

Dwie zblazowane i rozczarowane codziennością nastolatki z bogatej dzielnicy zaczynają wieść drugie życie w rzymskim półświatku.

Kiedy przeczytałam, o czym są „Rzymskie dziewczyny”, spodziewałam się łatwej i lekkiej rozrywki, jakiejś obyczajówki dla małolatów. I zdziwiłam się, ponieważ z przyjemną i komfortową rozrywką ten serial niewiele ma wspólnego. Owszem, są pieniądze, seks, alkohol i lekkomyślność bogatych dzieciaków, ale jednocześnie smutno się na to wszystko patrzy i dość ciężko trawi. Zwłaszcza, że serial powstał na podstawie prawdziwej historii włoskich galerianek. Nie wiem, czy jest to pozycja dla starszych dzieciaków czy bardziej dla ich rodziców. Ja, oprócz kilku godzin spędzonych we włoskich klimatach, które uwielbiam, wyniosłam – jako rodzic – lekcję dla siebie.  „Rzymskie dziewczyny” obejrzałam na jednym wdechu, z przyjemnością i uwagą. Podobał mi się bardzo!

koniecznie zerknijcie na trailer (świetna muzyka!):

„Pachnidło”

Do „Pachnidła” przekonywałam się bardzo długo – trwało to zapewne połowę sezonu. Nie jest to serial, od którego nie sposób sie oderwać. No i nie jest to przyjemna, lekka i miła dla oka rozrywka. Chodzi o dwie kwestie. Jeden – o materię, to jasne, i to nawet nie tyle o główny temat, czyli morderstwa, a retrospekcje i życie psychiczne głównych bohaterów (wątek pscyhologiczny jest świetnie rozbudowany i dla mnie wyszedł na pierwszy plan). Co ci ludzie, notabene wychowankowie szkoły katolickiej, byli poturbowani i zwichrowani…

Dwa – choć w serialu można znaleźć kilka pięknych kadrów i ujęć, które można uznać za urocze, całość jest dość siermiężna. Taka… do bólu niemiecka. Zastanawiałam się, czego to wina/zasługa. Doszłam do wniosku, że nawet nie tyle topornego montażu czy poprowadzenia fabuły. Ową ciężkość serial zawdzięcza aktorom (nie grze, a wyglądowi) czy scenografii. Te wnętrza, budynki, przestrzeń zagospodarowana tak, jakby już było po końcu świata… No i muzyka oraz kolory – stonowane i jakby pozbawione słońca. Estetycznie bardzo mi to koresponduje z „Dark”.
Całość jednak oceniam bardzo dobrze, choć można by się czepiać niedociągnięć czy nadużyć. I ta ponura aura… Wiem już, że preferuję produkcje bardziej finezyjne w odbiorze (nie chodzi mi o materię).

Daję też wielki minus za zakończenie – to żenada i kpina. Finał – uważam – jest zmontowany na odwal, byle jak, byleby. Zero logiki, klarownego i sensownego wyjaśnienia i satysfakcji. Czułam się, jakby ktoś mnie próbował zaczarować królikiem z kapelusza i pozrywał wszystkie nitki, które prowadziły do kłębka. Niby rozumiem, ale nie wiem. No naprawdę – można się było bardziej postarać. Nie zawiódł za to wątek poboczny – lekki opad szczęki był.

Sześcioodcinkowy miniserial „Pachnidło” inspirowany jest powieścią Patricka Süskinda, na podstawie której powstał film „Perfume: The Story of a Murderer” z 2006 roku.

 

„The Sinner”

Serial jest adaptacją powieści Grzesznica autorstwa Petry Hammesfahr. Pierwszy sezon serialu skupią się na Corze Tannetti, która publicznie na plaży bez żadnych powodów śmiertelnie rani nożem chłopaka. Kobieta nie wie dlaczego to zrobiła, przyznaje się do popełnienie tego czynu. Detektyw Harry Ambrose prowadzi śledztwo, stara się wyjaśnić dlaczego doszło do zbrodni.

Po pierwsze – bardzo lubie Jessicę Biel. Po drugie – ten serial jest po prostu świetny, do połknięcia w dwa wieczory. Trzyma w napięciu, ale i zaskakuje. Im dłużej o nim myślę, tym bardziej mi się podoba. Niesamowity klimat, świetna konstrukcja, no i te retrospekcje! Oryginalna, dobra produkcja.

 

Monika Zalewska-Biełło

zdjęcia: materiały prasowe

2 thoughts on “Co obejrzeć na Netflix? Dobry serial

  1. Dzięki Monia za propozycje do obejrzenia. Kończę właśnie The Affair i lecę do następnych. Twoje recenzje – bezcenne ❤️J

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.