Książka w głównej roli – książkowe portrety i plenery

Choć nie zaczęłam samodzielnie czytać, kiedy miałam dwa lata, a pierwszej poważnej lektury nie łyknęłam, mając sześć, to i tak – zdaje się, że od niemowlęctwa – jestem książkoholiczką. Książki zawsze były i wciąż są dla mnie bardzo ważne. Szczerze je uwielbiam.

book

Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z książką, z księgarnią i biblioteką. I to jak to pamiętam! To nie są jakieś płaskie kadry. Te wspomnienia są bardzo żywe – mają zapach, dźwięk, światło i atmosferę. Ba! Ta feeria obejmuje nawet moje myśli! Czad!

book

Moja prawdziwa miłość i książkowa pasja rozhulały się na dobre, kiedy po raz pierwszy przestąpiłam próg biblioteki. To była mała, pozbawiona wdzięku wypożyczalnia publiczna w małym miasteczku na Mazowszu. Od niej wszystko się zaczęło.

book

To były wakacje, właśnie skończyłam pierwszą klasę podstawówki. Któregoś dnia przechodziłam koło smutnego, płaskiego budynku o niedookreślonym nigdy przeznaczeniu, zagubionego pośród blokowiska. Powodowana nie wiadomo czym weszłam i stanęłam jak wryta, płynnie przechodząc z szoku do dozgonnego uwielbienia.

Widzę się – przykucnęłam i długo przeglądałam książki, nie dowierzając swojemu szczęściu. Tyle dobra! To było jak spełnienie niewypowiedzianych marzeń. Balansowałam na krawędzi pomiędzy chęcią pozostania tam na zawsze a pragnieniem, by zasoby biblioteczne teleportować do swojego domu. Ostatecznie wyszłam z „Czarnoksiężnikiem z Krainy Oz” (którego szczerze nie cierpię). To nie był dobry wybór, jednak nie na tyle, by ostudzić mój czytelniczy zapał.

book

Wówczas zakochałam się na poważnie i zobowiązująco. Zakochałam się w książkach i nobliwej ciszy biblioteki, w przepastnych możliwościach i tonach tytułów, w obietnicy i tym, co przede mną i wokół, w aurze tajemniczości i widoku promieni lipcowego słońca, które wpadały przez okno, zmiękczając szarość kartek i podkreślając wielobarwność książkowych grzbietów, wyłapując przy okazji obecność każdej najdrobniejszej drobinki kurzu. I ten zapach! Nie do podrobienia.

book

Mam na imię Monika i jestem książkoholiczką. Uwielbiam książki. Lubię je czytać, wąchać, dotykać i się nimi otaczać, a i oglądać na zdjęciach. Wiadomo – nie chodzi mi o masowe, beznamiętne kadry. Mam na myśli zdjęcia o zamyśle artystycznym, z książką w roli głównej. Jakkolwiek infantylnie czy pretensjonalnie by to nie zabrzmiało – bardzo mnie one tonują i uspokajają, dlatego mam sporą foto-książkową kolekcję.

Zdjęcia niestety nie są moje (źródło – klik w zdjęcie)..

book

Processed with VSCO with f2 preset

book

book

book

book

book

book

book

book

book

book

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

book

book

book

book

Zdjęcie tytułowe – źródło

One thought on “Książka w głównej roli – książkowe portrety i plenery

  1. Podzielam tę miłość.. Książka, jak tu bez niej żyć? Nie dotykać jej kartek, śmiać się, przy niej cicho płakać. Wzruszać się, przeżywać bolesne, miłosne rozterki. Gniew, nienawiść, bezsilność, czy zdradę przyjaciół. Poznać dobro, odwagę, ogromne poświęcenie. Doznać wyrzutów sumienia nie dających nocą spać. Jej kartki utkane są z pięknych, raniących, a nawet i wulgarnych słów. Samo życie w przeróżnym wydaniu. Wszechmocna natura naginana ludzką ręką, burzącą jej spokój i odwieczny ład. Humor pęczniejący od zabawnych sytuacji, przeplatany sarkazmem, iskrzący dowcipem ciętym jak miecz. Jej przytulny dom pachnący drukiem, to biblioteka, w której mieszka gromadzona przez wieki cała mądrość świata zapisana literkami w jeden wielki, piękny, tom….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.