Hejt w sieci. Dlaczego nienawidzimy

Siejemy nienawiść w sieci. To plaga i epidemia. Z ogromną łatwością krytykujemy, obrażamy i oceniamy. Dlaczego? Dlaczego hejtujemy tak często, z taką łatwością i entuzjazmem? Najczęściej nie robimy to przeciwko komuś, a… dla siebie.

– Nienawiść jest dobra: gorąca, solidna, pewna. Nienawiść to nie to, co miłość; nie można w nią wątpić. Nigdy. Nie znam nic pewniejszego niż nienawiść. To jedyne uczucie, na którym człowiek się nie zawiedzie – pisał Eric-Emmanuel Schmitt.

Może niektórym tak bardzo brak uczuć, że żywią się nienawiścią, by poczuć cokolwiek?

Ponad połowa internautów w Polsce zetknęła się z hejtem. 11 procent przyznaje się do obraźliwego komentowania innych ludzi i wydarzeń. Co czwarta osoba padła ofiarą hejtera. (…)

Dużo łatwiej jest obrażać drugiego człowieka w sieci niż powiedzieć te same zdania do sąsiada mijanego na klatce schodowej. Natomiast odbiorca wiadomości, jeśli je czyta, przeżywa je podobnie jak słowa wypowiadane w rzeczywistości. Ból jest realny, nie wirtualny.

Według socjologów, hejtując często dehumanizujemy wroga. Przestajemy uważać go za człowieka. Staje się narzędziem do obniżenia naszego lęku.

Nie ma znaczenia, że powód do nienawiści jest absurdalny. (…) Dla hejtera ważny jest stan działania: razem, w tłumie, z ogromnym uderzeniem i siłą. Po odejściu od komputera jego poziom życiowych lęków na chwilę opada.

Ale lęk wraca. Zawsze wraca. Bo nienawiść to miecz obosieczny. Uderza także w samoocenę tego, który zadaje ból. Powoli pozbawia go szacunku do siebie.

Nigdy nikt nie stał się lepszym człowiekiem przez udowadnianie innym, że są gorsi od niego.

Justyna Kopińska (fragment artykułu „By poczuć cokolwiek”)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW