Prezerwatywy z mikroporami i macica ze schizofrenią, czyli o programie „W stronę dojrzałości”. Witajcie w XIX wieku!

Pamiętacie intymne listy czytelniczek, czytane na łamach magazynów w stylu „Bravo”, które do dziś rozbawiają do łez? „Czy mogę zajść w ciążę, wycierając się ręcznikiem brata” to absolutny hit. Zadawane w nich pytania oraz poziom (nie)wiedzy w sferze seksu dziś wydają się niewiarygodne i wręcz niedorzeczne. To były czasy! Ale co się dziwić – w dobie off-line nie każdy był na tyle rezolutny i obrotny, by przestudiować znaleziony w pawlaczu podręcznik Wisłockiej, a i nie każdy mógł skonsultować te ważkie kwestie z rówieśnikami.

Dziś w sferze edukacji seksualnej wiele się zmieniło. Po pierwsze – mamy internet. Po drugie – na fali politycznej „dobrej zmiany” pojawili się „mentorzy”, „strażnicy moralności” i „tutorzy – edukatorzy seksualni”, którzy nie tylko zapragnęli wejść do naszych łóżek w zabłoconych butach, ale i przekazać swoją „cenną wiedzę” naszym dzieciom. Chcą kształtować naszą świadomość i mówić nam, jak powinniśmy myśleć i jak żyć.

Jeśli w kontekście edukacji seksualnej naszych dzieci wydawało nam się, że zideologizowane zajęcia przygotowania do życia w rodzinie czy inne pomysły, takie jak choćby spot reklamowy  „Żyjmy i rozmnażajmy się jak króliki”, to szczyt absurdu i żenady, znaczy to tylko tyle, że nie wiedziałyśmy o programie  „W stronę dojrzałości”. To jest dopiero bomba!

Rzućmy na program okiem

Na pierwszy rzut oka zarys tematyczny programu „W stronę dojrzałości” nie budzi niepokoju.

Na drugi rzut oka – cóż, trudno powiedzieć, że jest to kompleksowa oferta edukacyjna. Pominięto zbyt wiele kwestii, takich jak choćby: seks za zgodą, przemoc seksualna, emocje czy relacje, tożsamość płciowa. Wiele zaś przekłamano i zmanipulowano.

Na trzeci rzut oka… Można odnieść wrażenie, że to kolejny program katechezy. Znowu?! Swoją drogą można się było tego spodziewać, skoro partnerami projektu Ministerstwa Zdrowia jest promująca katolickie wartości Fundacja „Czyste serca” czy specjalizująca się w naprotechnologii fundacja sióstr Boromeuszek.

Czego dowiedzą się młodzi ludzie?

Strona merytoryczna programu budzi poważne wątpliwości i niepokój – zarówno w kontekście naukowym, jak i (w moim odczuciu) moralnym. Czego bowiem dowiedzą się młodzi ludzie? Że antykoncepcja, tak jak i in vitro, to samo zło – prowadzi do depresji, ciężkich chorób, a nawet śmierci. Że zapobieganie ciąży (antykoncepcja) jest „pozbyciem” się jej. Że prezerwatywy nie chronią przed HIV, są rakotwórcze, a przez występujące w nich mikropory przenikają choroby zakaźne i plemniki. Że przed chorobami przenoszonymi drogą płciową może uchronić właściwa suplementacja witaminy C i D3. Że trwałość związków homoseksualnych jest iluzoryczna. No i dość epicki hit: ponieważ zapłodniona komórka ma zdolność komunikacji z kobietą, może do niej powiedzieć: „Jestem, przyjmij mnie, przygotuj dla mnie swoją podusię, kołderkę, pulchną kołyseczkę”.

Można powiedzieć, że idea programu to trzy myśli przewodnie: zalecenie wstrzemięźliwości, straszenie antykoncepcją i sprowadzenie seksu do mechanicznego aktu prokreacyjnego małżonków (w myśl programu seks nie jest ani przyjemny, ani nie ma wartości więziotwórczych – służy poczęciu dziecka).

Jak to skomentować?

„W stronę dojrzałości” to kpina i żenada. Zawarta w nim „wiedza” fałszuje rzeczywistość i manipuluje młodym człowiekiem, co może mieć fatalne skutki. Daleko jej do rzetelności, bezstronności i obiektywizmu naukowego. To kolejna próba modelowania rzeczywistości w myśl doktryny Kościoła Katolickiego, kolejna kłamliwa propaganda przeciw stosowaniu antykoncepcji.

To nie jest program edukacyjny zorientowany na edukację przez wielkie e, na uświadamianie kwestii związanych z seksem i zapobieganie niechcianej ciąży. To koncert absurdów i wydumanych życzeń, pranie mózgu i indoktrynacja; zabieg tyle bezczelny, co nieodpowiedzialny i karygodny.

Przyznacie, że chyba jeszcze nigdy nikt, z takim impetem, bezczelnością i brakiem wyobraźni nie wchodził w nasze intymne sprawy. Oby nie stało się tak, że w XXI wieku, mieszkając w sercu Europy, wrócimy do Ciemnogrodu króla Ćwieczka i wiedzy na poziomie „Bravo” – z tą różnicą, że listy zagubionych, przestraszonych, nieuświadomionych dziewczyn i chłopców będą pojawiały się nie na papierze, a na internetowych forach.

Program, zlecony przez Ministerstwo Zdrowia, kosztował prawie 10 mln złotych, ma wejść do większości szkół średnich w Polsce w następnym roku szkolnym, w wymiarze 30-40 godzin.

Monika Zalewska-Biełło

PS Szukając filmów szkoleniowych, o których mowa, dotarłam na stronę www. oko.press, gdzie dowiedziałam się, że materiały zniknęły ze strony projektu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona WWW

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.